wtorek, 29 września 2015

Duch rozdział 2

Wszyscy stali na swoich pozycjach, Lana i Sara Tilen stały w cieniu, niewidoczne dla kogoś, kto nie jest spostrzegawczy. Od kilku godzin trwały zamieszki na Cytadeli. Cóż, zamieszki to delikatne słowo. Cała stracja wyglądała, jakby przeszło przez nią tornado. Nie była to tylko zasługa Shepard - SOC oraz samozwańcze grupki stawiały opór Cerberusowi, tak, że przemoc była konieczna. Tak przynajmniej mówili ludzie. Żołnierze, którzy zostali dołączeni do oddziału wyglądali inaczej niż zwykle. Ich oczy świeciły na niebiesko, było to widoczne nawet przez hełmy.
Dwa pozostałe Duchy znajdowały się w dalszej lokacji, czekały na Shepard, gdyby pierwsza grupa zawiodła. Ta myśl przerażała Lanę - czy to możliwe, żeby ktoś w końcu pokonał ich oddział? Nie, to niemożliwe, powiedziała sobie w duchu dziewczyna, jesteśmy najlepsze. Rozległ się wybuch, Winter ścisnęła swój miecz. "Widzimy to, co chcemy widzieć" - ona nie jest niezwykła, to zwykła żołnierka, której się poszczęściło ze sławą. Jest niczym, jest niczym, jest niczym.
Niczym.
W drzwiach pojawiła się niewielka grupa zbrojna - na ich czela stała kobieta w czarno-czerwonej zbroi z symbolem N7. To ona. Obok było dwóch mężczyzn, turianin, asari i quarianka. Dokładnie tak, jak mówił Clyde. Każdy był w pełni uzbrojony - quarianka miała sondę bojową, jednak o na tyle małej sile ognia, by ją zlekceważyć. Żołnierze Cerberusa od razu ich zaatakowali, nie dając chwili spokoju, jednak pociski były wchłaniane przez tarcze i bariery. Shepard i jej towarzysze powoli eliminowali każdego w polu widzenia.
 - Nie jest dobrze - szepnęła Sara, Lana poruszyła się, chcąc wyjść z cienia, gdy Tilen złapała ją za rękę. - Uważaj - zerknęła na Shepard. - Załatw jej tarczę - dodała, po czym zniknęła pod przykryciem kamuflarzu taktycznego. Winter również go uruchomiła i migiem zaatakowała Shepard.
Kobieta w zbroi N7 głośno krzyknęła, gdy jej tarcza została uszkodona a strzał z naprzeciwka trafił ją w ramię, jedna to nie znaczyło, że sie poddała. Ujrzawszy przed soba Lanę, od razu wycelowała karabinem serię w jej głowę, jednak Duch umknęła, znów włączając kamuflarz. Shepard wysunęła się do przodu, Nemezis miały szansę. Lana odwróciła się do snajperek, gdy jedna z nich została trafiona w głowę. Z hukiem wypadła przez barierkę balkonu, nawet wokół otaczającej wrzawy, słychać było chrzęst jej łamanych kości. Samwise.
Lana zobaczyła skąd padł strzał - turianin schował się za ławką razem ze swoim karabinem snajperskim. Dlaczego wcześniej tego nie zauważyła. Ruszyła w jego stronę, chcąc oszczędzić życie swoich towarzyszek, jednak on był szybszy - kolejna Nemezis padła. Winter poczuła wściekłość - zamachnęła się mieczem na byłego oficera SOC, a gdy obcy zachwiał się od siły uderzenia, Duch chciała wyprowadzić decydujący cios. Wtedy poczuła, że unosi się w powietrzu - asari utworzyła Osobliwość. Kamuflarz Lany się wyłączył, a ona była odsłonięta na każdy atak. Oddział Shepard jednak skupił się na eliminowaniu żołnierzy.
Sara upadła. Quarianka postrzeliła ją w łydkę, a druga Duch zaklęła głośno. Przypakowany latynos ją dobił. Ludzie Cerberusa się kończyli. Cholera, cholera, cholera.
Osobliwość przestała działać, a Lana ciężko opadła na ziemię. Szybko się podniosła i ruszyła do stojącej tyłem żołnierki Przymierza. Ostatnia Nemezis zginęła, przez turianina. Ostatni szturmowcy próbowali stawiać opór, ale oddział Shepard był niepokonany. Nie, to nasz zawsze zwycięża, pomyślała Lana, unosząc miecz do ataku. Ostateczny cios na Shepard. Zemsta za każdą śmierć, jaką zadała. Lana wiedziała, że zginie, ale zginie jako ktoś, kto wykonał zadanie, kto zrobił to, co trzeba było zrobić. Kto zabił sukę Przymierza, na którą polował cały Cerberus, bo nie wiedziała, jak się dziękuje za dar życia. Jej życie należało do Cerberusa.
 - Shepard, z tyłu! - krzyknął ktoś z tyłu. Jane Shepard odwróciła się na pięcie, wbijając nóż w brzuch Lany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz